- Ty idioto! - krzyknęłam zrywając się na równe nogi - Do końca zgłupiałeś
- NIe denerwuj się złość piękności szkodzi - powiedział pokazując przy tym rządek swoich idealnie prostych zębów
- Nie szczerz się tak, bo za chwilą możesz nie mieć tych swoich pięknych ząbków - krzyczałam wkurwiona na maksa
- Nie przesadzaj to tylko woda - rzekł jak widać zadowolony z siebie wymachując mi przed nosem butelką, która ku mojemu szczęściu była jeszcze do połowy pełna. Wyrwałam ją blondynowi i zaczęłam go gonić z nią po całym pokoju. Na szczęście Marco był tak zajęty uciekaniem że nie zauważył kabla do ładowania laptopa. Zaplątał się w niego i runął jak długi na ziemie. Usiadłam mu na plecach tak żeby nie pozwolić mu już wciec i wylałam resztę wody na niego.
*Mario*
Spałem sobie spokojnie, gdy nagle obudził mnie krzyk z pokoju mojej siostry. Już po chwili było słychać jej wymianę zdań z Reusem.
- Ja pierdziele, Ci to już nie mają co robić od samego rana - pomyślałem i spojrzałem na zegarek koło łóżka
Była prawie 8. Postanowiłem wydostać się z objęć Wiki i iść zobaczyć co dzieje się w pokoju obok. Już miałem wychodzić gdy usłyszałem potężny huk.Wpadłem czym prędzej do pokoju Leny i to co zobaczyłem spowodowało że wybuchłem śmiechem.Moja kochana siostrzyczka siedziała na plecach mojego przyjaciela i z triumfem na twarzy wylewała na niego wodę z butelki.
- Jak małe dzieci - powiedziałem próbując się ogarnąć
- To on zaczął - powiedziała Lena niewinną miną
- Niech ci będzie - powiedziałem - ogarnijcie się i za 10 min na śniadanie - dodałem i zostawiłem ich samych w pokoju
Po drodze do kuchni zajrzałem jeszcze do swojej sypialnie i sprawdziłem czy Wiki jeszcze śpi. Tak jak myślałem dziewczyna jeszcze smacznie spała. Poszedłem więc do kuchni i przygotowałem śniadanie składające się z kanapek i herbaty. Nie zostało mi nic innego jak czekać na resztę.
*Lena*
Gdy tylko mój brat wyszedł z pokoju wybuchliśmy z Marco śmiechem. Wstałam z pleców blondyna i udałam się do szafy w celu wybrania garderoby na dziś
- Masz mi nigdy więcej nie robić takiej pobudki zrozumiano - powiedziałam patrząc na Blondi groźnym spojrzeniem
- No okey. Przynajmniej będę się starał - powiedział i zaciesz znowu wrócił na jego twarz
- Jeśli jeszcze raz spróbujesz to ci nogi z dupy powyrywam czaisz blondyneczko? - zapytałam
- Czaje, czaje - rzekł mniej radośnie i rozczochrał swoją mokrą czuprynę
- A teraz muszę cię wyprosić ale chce się przebrać - powiedziałam wyrzucając blondyna za drzwi
Wzięłam ciuchy i udałam się do łazienki w celu odświeżenia. Weszłam pod prysznic i odkręciłam ciepłą wodę. Uwielbiałam ten stan kiedy mokre krople spływają po moim ciele. O dziwo dziś nie odczuwałam skutków wczorajszej imprezy. Myjąc się zaczełam podśpiewywać sobie jedną z moich ulubionych piosenek.
Po zakończonym prysznicu wytarłam dokładnie moje ciało i ubrałam wcześniej przygotowane ciuchy. Wzięłam telefon i wyszłam z łazienki. Na łóżku siedział nikt inny jak Reus i bił mi brawo
- Wspaniały koncert - ekscytował się
-Nie przeżywaj tak, bo majtków nie dopierzesz - powiedziałam - a co tu w ogóle robisz? - zapytałam
- Mario kazał mi cię zawołać na śniadanie więc jestem - powiedział i znowu pokazał swoje zęby
- Ale masz zęby - powiedziałam poważnie
- Wiem że są cudowne - rzekł dumny i wskazał na nie palcem
- No są jak gwiazdy na niebie żółte i daleko od siebie - powiedziałam lecz już dłużej nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem na co Reus walnął na mnie focha. Przewidywałam więc że do południa mam spokój. Na śniadanie zeszliśmy w ciszy co nie umknęło uwadze mojego braciszka
- Czyżby ktoś tu się pokłócił - spytał ze śmiechem
- Reus po prostu się fochnął za prawdę - powiedziałam obojętnie i zaczęłam jeść śniadanie
- Zołza - powiedział Reus pod nosem
- Wszystko słyszałam - rzekłam
- To dobrze - odpowiedział
Mario tylko się śmiał. Reszta śniadania minęła nam w ciszy. Gdy skończyliśmy chłopacy poszli zagrać jeden meczyk w Fifę przed treningiem a ja posprzątałam po śniadaniu. Później wzięłam laptopa i postanowiłam zobaczyć co nowego na fb. Nie było nic nowego. Postanowiłam dodać zdjęcie z wakacji na Malediwach. Byłam na nim ja i Mario. Takie kochające rodzeństwo. Gdy tylko się dodało, wylogowałam się i poszłam do salonu. Chłopacy zbierali się na trening.
- Narazie siostra - rzucił Mario
- Pa braciszku, pa obrażalski - powiedziałam na co Reus tylko wyciągnął język w moim kierunku. Po tym jak wyszli postanowiłam obejrzeć jakiś film i poczekać aż Wiktoria łaskawie wstanie.
*********************************************************************************************************************
NO to mamy 4 ;*
Miałam dziś nie dodawać, ale tak mnie jakoś naszło i postanowiłam coś napisać ;*
Mam nadzieje że mino wszystko się spodoba ;)
Dziękuje za wszystkie komentarze nawet nie wiecie jak one mobilizują do dalszego pisanie ;*
Bardzo się podoba ! :)
OdpowiedzUsuńMarco jest świetny :D
czekam na kolejny i zapraszam
pomimowszystkokocham.blogspot.com
zapraszam na prolog :)
OdpowiedzUsuńwww.like--never--before.blogspot.com
[ Iker Casillas ] :)
Teksty Leny wymiatają. ;D Rozdział świetny. ;) C
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny. ;* Pozdrawia ♥
Zapraszam do siebie: http://mow-szeptem-jesli-mowisz-o-miloscii.blogspot.com/
Niedobry ten Marco :P Wodą potraktować Lenę? xD Igra chłopak z ogniem... ;D
OdpowiedzUsuńUwielbiam jak ta dwója się ze sobą droczy :D
Czekam na nowy i pozdrawiam ;*
Rozdział genialny jak pozostałe ! <3
OdpowiedzUsuńTeksty Leny mnie rozwalają , że szczyrze się do monitora jak głupia :D
Ach ten Marco , a kłótnie Leny z nim to po prostu komedia hahaha :D
Czekam na następny z niecierpliwością <33
Zapraszam również do mnie :*
Buziaczki :****
Jej cudne to! <3
OdpowiedzUsuńHahahah Marco, ty brzydalu nie ładnie tak wylewać wodę na dziewczynę :D
Czekam na kolejny
Buziaki ;*
Hhahhahaha najbardziej mnie rozwalają teksty Leny :D Uwielbiam jak Lena droczy się z Marco ♥ !!
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na następny rozdział :*
Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://zmienmy-przyszlosc-na-lepsza.blogspot.com/